czwartek, 5 marca 2015

DENIM DUNGAREES


Ostatnio wzięło mnie na kolor...I to tak konkretnie.
Co prawda moja garderoba od dawna nie jest jednolita ani pod względem wzorów ani barw, ale od kilku tygodni w mojej szafie pojawiają się coraz to mocniejsze odcienie:)
Czuję się w nich doskonale i czuję jak rozpiera mnie energia!!!

Jeansowe ogrodniczki to dość trudny temat...jednak niesamowicie mnie pociągają. Nie wiem czy to przez ich luzacki charakter, chyba tak:)
Ponieważ słonko dziś się obraziło i skryło za chmurami czapka obowiązkowa (zwłaszcza że po moich ostatnich przejściach nie chcę ryzykować kolejną chorobą).
Ciepły kardigan pełnił rolę płaszcza.
Pozwoliłam już sobie jednak na trampki...

Kochane już jutro weekend, zaplanowałyście coś fajnego?
Piszcie bo szukam inspiracji na spędzanie wolnego czasu!!
Buuuziaki!!!

******














ogrodniczki Bershka, bluzka tx maxx, sweter Zara,
czapa Bershka, okulary Brylove,
torebka prezent od Ani Mohito,
tramki nn



Foto  MICHU

środa, 4 marca 2015

Magiczny krem aminocare


Tak jak ostatnio zapowiadałam dziś będzie kosmetycznie:)
Jakiś czas temu otrzymałam propozycję przetestowania tajemniczego kremu przeciwzmarszczkowego aminocare od firmy Qubikamed.
Przyznaję że propozycja bardzo mnie ucieszyła bo pierwsze drobne zmarszczki mimiczne są już u mnie zauważalne...tak niestety :(
I proszę mi się tu nie oburzać że co ja gadam!!! (wiem że przynajmniej jedna osoba się właśnie oburza, dlatego o tym piszę;))).
Są to na szczęście drobne zmiany, delikatne kreseczki wokół oczu ale jednak są. I jak wiadomo lepiej zapobiegać niż leczyć...
Ale konkrety!!!
Do testowania otrzymałam krem w opakowaniu z pompką o pojemności 5 ml oraz próbkę o pojemności 3ml.
Produkt określono mianem rewolucyjnego!!
Czy moim zdaniem na nie zasłużył???

Zapraszam na recenzję:)




Od producenta

"Przedstawiamy nowość i rewolucję na rynku kosmetycznym w zakresie pielęgnacji skóry twarzy - krem AMINOCARE. Krem posiada właściwości widocznie odmładzające i antyrakowe.
Opatentowana formuła kremu oparta jest na aminokwasach, olejku TAMANU pozyskiwanego z owocu polinezyjskiego drzewa ATI, ekstrakcie z zielonej herbatyoraz wyciągu z pestek grejpfruta. Aminokwasy są budulcem kolagenu i elastyny, które są niezbędne dla zdrowego i młodego wyglądu skóry. Olejek TAMANU ma bardzo złożone i skuteczne działanie. Polega ono głównie na regulacji procesów zachodzących w delikatnej skórze twarzy na poziomie molekularnym, hamując przy tym powstawanie zmian skórnych.
Krem oddziałuje bezpośrednio na komórki intensywnie regenerując je i widocznie niwelując niedoskonałości takie jak przebarwienia czy blizny. Istotną cechą kremu są właściwości antyrakowe i antynowotworowe.
Moc składników zawartych w kremie AMINOCARE jest tak silna, że trafia bezpośrednio do jądra komórki, wywołując reakcję, która opóźnia efekt starzenia się skóry, wyłączając geny odpowiedzialne za negatywne działanie na komórkę".

Brzmi fajnie prawda??:)
Powiem Wam że jako fanka kosmetyków z krótkim i naturalnym składem jestem zadowolona.
A co znajdziemy w kremie?

WYCIĄG Z PESTEK GREJPFRUTA - ma działanie antybakteryjne i antywirusowe, ponadto zawiera flawonoidy, które poprawiają przyswajanie witamin, podnoszą odporność i chronią ściany naczyń krwionośnych. Wyciąg jest bogatym źródłem witaminy C, wspomaga układ immunologiczny pomagając w walce z infekcjami.

OLEJEK TAMANU - posiada niespotykane właściwości gojące, przeciwzapalne i przeciwbólowe. Działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Ponadto zwalcza wolne rodniki i intensywnie regeneruje skórę redukując blizny. Olejek zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe jak kwas linolowy, który odgrywa istotną rolę w odpowiednim funkconowaniu cery suchej, jak i tłustej oraz kwas oleinowy, który zwiększa penetrację składników aktywnych wgłąb skóry.

AMINOKWASY - substancje, z których zbudowane są białka - zarówno te, które spożywamy jak i te, które znajdują się w naszym organizmie. Gwarantują zdrowie (wpływają na produkcję hormonów, regenerują komórki, biorą udział w przemianie cukrów i tłuszczów). Pomagają również w regeneracji uszkodzonych komórek, mięśni, skóry oraz narządów wewnętrznych, a także włosów i paznokci. Niektóre z nich wpływają nawet na nastrój, odgrywają istotną rolę w procesach układu nerwowego, łagodzą też skutki palenia papierosów, picia alkoholu.

ZIELONA HERBATA - wysoka zawartość flawonoidów, czyli związków polifenolowych będących przeciwutleniaczami sprawia, że zielona herbata ma działanie antyrodnikowe. Jeden z nich jest 20 razy silniejszy niż witamina C. Innym , równie ważnym przeciwutleniaczem jest tanina działająca antybakteryjnie oraz antywirusowo. Wspomaga ona leczenie bakteryjnych schorzeń układu pokarmowego. Regularne picie zielonej herbaty obniża poziom trójglicerydów i cholesterolu, co zmniejsza zagrożenie miażdżycą. Obniża ciśnienie krwi poprawiając przy tym krążenie, zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób serca. 

Oprócz tego w kremie znajdziemy

Purifed water (woda oczyszczona)
Glycerin hydrofilowe substancja nawilżająca, posiada zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pełni rolę promotora przenikania czyli ułatwia transport innych substancji wgłąb skóry
Isapropyl Palmitate  emolient tzw. suchy. Znalazł zastosowanie w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów, tworzy na powierzchni film zapobiegający nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni, zmiękcza i wygładza skórę.
Glyceryl Monostearate emulgator pochodzenia roślinnego. Pozwala otrzymać nietłuste kremy. Dodawany do lekkich kremów nawilżających do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej.

MOJA OPINIA O KREMIE

Stosowanie do dyspozycji miałam 8 ml kremu. Stosowałam go zarówno na dzień (rano) jak i na noc.
Te 8 ml wystarczyło kremu aminocare mi na pełne trzy tygodnie!!! 
Uważam, że krem jest naprawdę bardzo wydajny.
Konsystencja przyjemna, nielejąca, zwarta. Krem bardzo ładnie się rozsmarowuje i nie pozostawia tłustego kremu.

Zapach jest dość specyficzny (czuć wyraźnie zapach olejku tamanu i w głębi odrobinę aromatu zielonej herbaty). Niektórym z Was zapewne nie przypadnie do gustu, jest dość mocny, orientalny i lekko "zielony". Mi absolutnie nie przeszkadzał, nawet uznałam go za zaletę bo lubię taki aromat. Michu gdy mnie przytulał stwierdził że pachnę imbirem i nie sposób się z nim nie zgodzić;)
Tak czy inaczej po chwili zapach staje się mniej wyczuwalny i sądzę że łatwo można do niego przywyknąć.

Efekty czyli coś na co zapewne wszystkie czekacie;)
Zupełnie uczciwie, uważam że 3 tygodnie stosowania nie dadzą wymiernych rezultatów o które tu najbardziej chodzi czyli redukcja istniejących zmarszczek.
Musiałabym używać kremu znacznie dłużej (2 lub 3 miesiące), wtedy byłaby szansa aby dostrzec poprawę w tej materii.
Jednak moja skóra zmieniła się!!!
:)
Testowanie kremu przypadło na cięższy urodowo okres w moim życiu. Jak już wspominałam w poprzednim poście chorowałam przez miesiąc (kaszel, katar, ogólne osłabienie, infekcja). 
Wiadomo jak człowiek wtedy paskudnie wygląda. Obdarty nos od ciągłego wycierania, zmiany trądzikowe które towarzyszą infekcji (u mnie to norma). Poszarzała cera...

Noralnie nie patrzyłabym nawet w lustro żeby się nie załamywać...
Tym razem jest inaczej:)
Po pierwsze krem idealnie poradził sobie ze wszystkimi niemiłymi niespodziankami na buzi. Krostki już istniejące zupełnie zniknęły (mam wrażenie że krem je zasuszył i to w ekspresowym tempie), nie powstały też nowe zmiany.
Dodatkowo gęstość skóry znacznie się poprawiła, nabrała ona blasku. Rano jest zaróżowiona i wygląda bardzo bardzo zdrowo.
Wzrosło nawilżenie!! Ogólnie mam problem z cerą bo na policzkach i pod oczami jest stale przesuszona a w linii T się przetłuszcza.
Zniknął problem z przetłuszczaniem i błyszczeniem.
Krem idealny pod makijaż!!
Normalnie potrzebuję w ciągu dnia ze 3 razy przypudrować nos, czoło i brodę. Teraz nie robiłam tego ani razu!!!!
Dziewczyny makeup trzymał się cały dzień!!! I to pomimo choróbska!!!
Dodatkowo nie było nawet śladu strupków i suchych, odstających skórek przy nosie. Jeśli nawet się przytrafiły (skórki), po nocy załatwiało je jednorazowe kremowanie rano. 

Do tego wszystkiego dorzućmy porę roku. Wiosna czyli moment w którym moja skóra najbardziej cierpi i wyrzuca z siebie wszystkie żale za niskie temperatury i ogrzewane pomieszczenia.
W tym roku mogę powiedzieć "to nie mój problem":)
W tym przeświadczeniu utwierdziły mnie Wasze komentarze pod poprzednim postem (za które bardzo dziękuję):)

dobrze, że już czujesz się lepiej. Wyglądasz fantastycznie!!! Po chorobie ani śladu :)

Jak to się robi, że się wygląda tak po chorobie???? Ja nawet po miesiącu w SPA bym ci nie dorównała :D
Też od miesiąca walczę z wirusem grypopodobnym, akurat w ferie nas dopadło, więc i nastrój i wygląd mam totalnie do d...... :)
A na Ciebie napatrzeć się nie mogę :)


Zatem krem polecam z czystym sumieniem!!!

Przyznam że ma swoją cenę.
 Krem o pojemności 30 ml kosztuje 299 zł
Jest to całkiem sporo...ale powiem Wam że zaczynam się zastanawiać nad jego kupnem.
Po pierwsze dlatego że nie wydaję za dużo na kosmetyki a zużycie ich mam naprawdę maleńkie. Po drugie nie mam jak na razie innego alternatywnego kremu po trzecie zobaczyłam jak moja skóra może fajnie wyglądać i uświadomiłam sobie że czas najwyższy troszkę o siebie zadbać by za kilka lat nie płakać nad pogłębiającymi się zmarszczkami.

Krem możecie kupić TUTAJ

Jego wyłącznym dystrybutorem w Polsce jest firma Qubikamed znajdziecie ich na Fb
Jestem pewna że znajdziecie tam odpowiedzi na wszelkie nurtujące Was pytania.
Ja ze swojej strony dodam, że kontakt z Firmą był bardzo miły:)
Bardzo dziękuję za możliwość przetestowania tego cudeńka :)

Napiszcie czy zainteresowałam Was tym kremem i co o nim sądzicie:)
Buziaki***




poniedziałek, 2 marca 2015

orange




Po dłuższej przerwie jestem:)
Muszę Wam się przyznać że przez ostatni (równiutki) miesiąc toczyłam walkę z chorobą.
Na początku sądziłam że to zwykłe przeziębienie. Po dwóch tygodniach łykania aspirynki i paracetamolu stwierdziłam że to jednak chyba jakiś wirus grypy mnie dopadł. Postanowiłam udać się do lekarza...i tu uwaga...zatęskniłam za polską służbą zdrowia!!!
Jeśli w przychodni była kolejka, zabrakło numerków nie narzekaj zawsze może być gorzej!!!
Tak wiem że właśnie niszczę światopogląd niejednej z Was ale mój legł w gruzach gdy ledwo żywa dotarłam na wizytę u lekarza.
Diagnoza?? "Jesteś zdrowa bo przecież dałaś radę tu przyjść!! Gdy masz grypę czujesz się jakbyś umierała i nie masz sił na nic"...no właśnie tak się czułam. Może to "u nas" normalne że trzeba sobie radzić nawet gdy czujemy się paskudnie. Często z gorączką chodzimy do pracy by jej zwyczajnie nie stracić i mało kto przy okazji grypy czy cięższego przeziębienia kładzie się od razu do łóżka twierdząc że umiera...widocznie w UK jest inaczej...
 Tak czy inaczej pomocy nie otrzymałam jedynie dobre słowo...uwierzcie że nawet nie dowiedziałam się jaki syrop sobie kupić na kaszel który mnie dusił tak że nie mogłam złapać tchu.
Dobrze że mam swój rozum i że jest coś takiego jak antybiotyk...

Chcę podziękować Dziewczynie która go dowiozła, która dotrzymywała mi towarzystwa cały zeszły tydzień i która obdarowała mnie tym ślicznym futerkiem:)
Aniu ***

A żeby było choć troszkę optymistycznie to powiem Wam że idzie wiosna!!!
Mamy już cudowny marzec, który jak dla mnie jest zawsze obietnicą ciepła i słonecznej pogody:)
Przed sklepem do którego biegnę zawsze po zakupy żywnościowe nastąpił prawdziwy wysyp kwiatków i rozsady w doniczkach.
A żeby było bardziej egzotycznie to obok prymulek i żonkili pysznią się cudowne drzewka pomarańczowe...Idealnie współgrają z moją futrzastą kurteczką;)

Kochane łapcie pierwsze wiosenne promyczki słonka!!!
Zostawiam Was ze zdjęciami i już dziś zapraszam na kolejnego posta.
Będzie dość ciekawie bo testowałam pewien krem;);)
Ale o tym następnym razem!!
Buuuuziaki***














futerko Mohito, jeansy Zara, okulary Topshop,
torebka Primark,
sneakersy Jeffrey Campbell


Foto  MICHU